niedziela, 2 października 2016

Urszula Kędzia - JA ZOŁZA, czyli jak rak miał ze mną na wspak




JA ZOŁZA, to książka o kobiecie, która opowiada historię swojego życia. Zaczyna się ona od opisu dzieciństwa autorki, poprzez okres nastoletni aż do dorosłego życia. Już po samym tytule książki można się zorientować, iż pisarkę na swojej drodze życiowej spotyka okrutna choroba, jaką jest rak. Książka skupia się w dużej mierze na samej chorobie, ale głównym bohaterem nie jest jednak rak, ale właśnie Urszula Kędzia. Autorka ze swojej perspektywy opisuje spotkanie z nieproszonym gościem oraz podjętą z nim walkę. Choroba, która dla większości ludzi jest wyrokiem, dla pisarki stała się wyzwaniem, któremu odważnie stawiła czoła. Podjęła ona batalię w sposób niestandardowy. Książka w dużej mierze skupia się na poradach dotyczących żywienia i zwracania uwagi na skład rzeczy, z których korzystamy, i które mają wpływ na nasze zdrowie i życie. W dużej mierze autorka skupia się na produktach spożywczych, ale nie tylko. Bardzo duże znaczenia ma także to, z jakich rzeczy korzystamy na co dzień, jak chociażby dezodorant, którego skład może mieć działanie rakotwórcze. Autorka nie podważa medycznych sposobów leczenia tak poważnej choroby. Jak pisze na początku "książka nie jest poradnikiem i jej zadaniem nie jest negowanie tradycyjnych metod", zwraca ona jednak uwagę, iż sposób, w jaki prowadzimy swoje życie, może doprowadzić nas do utraty zdrowia i życia szybciej niż sami byśmy mogli się tego spodziewać.  Książka zawiera wiele porad dotyczących zdrowego trybu życia, właściwego odżywiania się po to, aby w przyszłości zniwelować ryzyko zachorowania. 
Książkę czyta się szybko, choć jest to dość obszerną lekturą bo liczy około 400 stron. W całej tej poważnej tematyce, jaka została poruszona, książka nie jest przytłaczająca ani smutna. Wręcz przeciwnie, główna bohaterka jest tak zdeterminowana walką z chorobą, że aż wręcz jej siła i determinacja udziela się czytelnikowi. Urszula Kędzia nas ostrzega, że zły tryb życia, który prowadzimy zemści się na nas i to już niedługo jeśli w porę nie zareagujemy na sygnały ostrzegawcze, które wysyła nam nasz organizm.