sobota, 14 stycznia 2017

HANNA ŁĄCKA - ZAMACH NA HEROINĘ

Po ZAMACH NA HEROINĘ sięgnęłam trochę i z ciekawości i sentymentu, za książką którą czytałam w okresie liceum, a mianowicie, Pamiętnik narkomanki, Barbary Rosiek. W tamtym okresie książka mnie bardzo zainteresowała i w sumie ciekawa jestem czy po tylu latach towarzyszyłyby mi takie same uczucia, czy jednak niektóre książki powinno się czytać tylko w określonym wieku ? Niemniej jednak ciekawość skłoniła mnie do sięgnięcia po nową pozycję Hanny Łąckiej. I tak, zarówno po samym tytule  jak i okładce wiadomym jest o czym będzie książka i raczej osoba po nią sięgająca nie powinna być niczym zaskoczona. A jednak pomysł na opisanie problemu narkomanii, na jaki zdecydowała się Hanna Łącka mnie zaskoczył. Początkowo myślałam, iż książka jest zapisana w formie pamiętnika. I rzeczywiście tak jest przez około 20 stron i o dziwo, pamiętnik jest zapisany z perspektywy babci narkomana. Później robi się trochę inaczej. Autorka zdecydowała się na przedstawienie książki w formie rozmowy z synem-narkomanem. Ale nie w formie wywiadu, lecz rozmowy, jaką prowadzą rodzice z dzieckiem. Każdy z nich, czyli zarówno matka jak i Jej syn przedstawiają swoje podejście do problemu narkomanii, jego postrzeganie i próbę wyjście z nałogu lub chęci tkwicia w nim. Sama rozmowa była jednak dla mnie denerwująca, ale tylko w momentach wypowiedzi osoby uzależnionej od narkotyków. Jego cwaniactwo, obwinianie rodziny o swoje uzależnienie i ciągłe unikanie odpowiedzialności, tak mnie irytowało, że dobrze, iż książka liczy 150 stron, bo w przeciwnym razie, mogłaby być ona nie do przebrnięcia.
Problem poruszony w książce rzeczywiście jest ważny i niestety wciąż aktualny. Pomysł przedstawienia go w formie rozmowy matki z synem bardzo mi się podobał. Dla mnie jednak słuchanie bełkotu osoby uzależnionej był momentami nie do zniesienia. Ale może  to zdrowy objaw. No cóż książkę warto przeczytać, ale bez większego entuzjazmu. Ponadto bardziej od samej historii popadania w uzależnienie i przepychania się z matką o racje, bardziej ciekawią mnie dalsze losy syna-narkomana. Pisarka jednak nie decyduje się na ich opisanie, pozostawiając tą decyzje synowi. A szkoda myślę, że byłoby to doskonałe wypełnienie książki.

  •  wydawnictwo Skrzat
  •  premiera  2016
  •  liczba stron 150